ja: ja bym sie wyprowadzila z domu chetnie
on: hymm. Stać nas na to?
ja: jakie nas
on: miałem nadzieje że zapytasz jakie stać a nie jakie nas. no ale. nawiązałęm do tego że szukam mieszkania
ja: nie, ja te tabletki odloze, bo to przechodzi ludzkie pojecie, ja nie rozklejam sie przy takich tekstach!
on: to nie tabletki kochanie.. a poza tym nie ma sie czego wstydzić
ja: idź w cholerę
on: :>
on: kocham Cie.
Daj babie hormony a zacznie się rozklejać przy każdym wózku z dzieckiem w środku a już nie wspomnę o morzu łez wylanych po półgodzinnej rozmowie przez telefon z lubym, który jest oddalony o tryliard kilometrów.
Matko, co się ze mną dzieje?
Lubię te chwile kiedy leżąc z Nim w łóżku oddałabym wszystko żeby ten moment trwał wiecznie.
A jeszcze niedawno czytając książki dla nastolatek prychałam po przeczytaniu podobnego zdania myśląc "taaa, jasne". Otóż, mój drogi blogu, muszę ci wyznać, że zmieniłam zdanie i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że miłość istnieje oraz, że na pożółkłych kartkach książek kryło się wiele prawd, których mój mały zbuntowany móżdżek nie chciał przyjąć do świadomości. W każdym razie, bla, bla, bla, I'm so happy, życie jest piękne i inne takie, a sceny, w których mam ochotę zabić Go pierwszą rzeczą, która nawinie mi się pod rękę określę jako pestkę w jednej z kilkunastu kandyzowanych wisienek na przepysznym torcie.