Długo opierałam się masowo zamieszczanym na facebooku linkom do Somebody that I used to know Gotye ale w końcu uległam i, że tak powiem, siekło mnie. Z reguły nie lubię rzeczy, które są "modne", ale stało się! Słucham na okrągło i ... za bardzo biorę do siebie. Wszystko się już ułożyło a jednak gdzieś tam po głowie kręci się myśl 'co by było, gdyby...'. Bleeeeh. Potrzebuję zmian.
Nie ufaj znajomym w kwestii potraw, które pierwszy raz widzisz na oczy! Padłam ofiarą spisku i nieświadomie zjadłam ośmiornicę.
Mimo niechęci do kulinarnych nowości skusiłam się również na sushi. Moje zdanie w tej kwestii pozostaje jednak bez zmian. Wygląda fatalnie, smakuje fatalnie, nigdy więcej.
Kiedyś się śmiałam, że zostanę autorką bestsellerowego poradnika na temat facetów. To do mnie dzwoniły koleżanki kiedy miały problem z chłopakami, mogłam godzinami pracować nad odbudowywaniem ich wiary w siebie po kłótni z ukochanym, zawsze wiedziałam co mówić i zawsze działało.
A teraz, po roku bycia w związku patrzę w lustro i zadaję sobie pytanie co ja wiem o facetach?. Nadeszła moja kolej na wysyłanie esemesów do koleżanki pt. "Mam kryzys, masz czas pogadać?". Spędzam godziny na tępym wpatrywaniu się w sufit i rozmyślaniu co by było, gdyby... Obsesyjnie sprawdzam czy dostałam nowego sms'a. Objadam się słodyczami i czytam Cosmopolitan. W dodatku w każdym moim śnie występuje ON. Jak tu się skupić na nauce? Na szukaniu pracy? Na sobie?
Jak długo można udawać, że wszystko jest w porządku? I dlaczego chwila, w której dostajesz w twarz myślą, że coś jest nie tak, przychodzi w tak nieodpowiednim momencie? Czemu nie umiem powiedzieć Jemu tych wszystkich rzeczy, które tak z taką łatwością wypowiadam przy koleżance? Dlaczego kiedy między nami się psuje, czuję się jakby brakowało mi połowy organów potrzebnych do funkcjonowania całego organizmu? Czemu wciąż o Nim myślę? Dlaczego kiedy padło tragiczne "nie chcę cię stracić" w moim umyśle pojawiła się myśl "już za późno" ale mimo tego bałam się wypowiedzieć jej na głos? Czemu nie może być tak jak dawniej? Czy On kiedyś dorośnie?
Mam kryzys emocjonalny i źle się czuję. Kładłam się spać z ambitnym planem, żeby wstać wcześnie rano i przyłożyć się do nauki. Tymczasem, odkąd się obudziłam wypiłam kawę, wypiłam energetyka, przejrzałam Cosmo i rytualnie odwiedziłam kilka stron. W kwestii nauki ograniczyłam się do leniwego rzucenia okiem na migające diody na drukarce. Energię którą przyjęłam w płynach przelewam z powrotem do kanału, to jest pic na wodę, fotomontaż, jak się ma zły nastrój to i tysiąc kaw nie postawi na nogi. Boooże, męczę się. Kilka dni 'na zastanowienie się' to najgorsza tortura na świecie. Fak ju, współczesny systemie polityczny, myślę tylko o Nim, chcę znowu znaleźć się w Jego ramionach. Eeeech.